
Celem wyprawy było odnalezienie
Przejścia Północno-Zachodniego, czyli ciągu przesmyków między wyspami
Archipelagu Arktycznego – szukano tam możliwości opłynięcia Ameryki Północnej
drogą krótszą niż ta pomiędzy wybrzeżami Atlantyku i Pacyfiku. Na jej czele
stanął oficer Królewskiej Marynarki Wojennej sir John Franklin, mający za sobą
już trzy ekspedycje arktyczne. Okrętem flagowym był HMS Erebus pod dowództwem
kapitana Fitzjamesa, drugim statkiem był HMS Terror, którym dowodził kapitan
Crozier. Niestety wyprawa zakończyła się fiaskiem. We wrześniu 1846 r., obydwa
statki utknęły w lodzie w pobliżu Wyspy Króla Williama (ówcześnie brano ją za
część stałego lądu i nazywano Ziemią Króla Williama). Statki te już nigdy nie
wypłynęły – zostały uwięzione w lodowej pułapce - paku, który nie stopniał przez
kolejne dwa lata – tak przynajmniej wynika z materiałów źródłowych, na które
zresztą autor powołuje się w swojej powieści. Dwudziestu czterech marynarzy
zginęło, sir John Franklin zmarł w dniu 11 czerwca 1847 r. Reszta żyjących na
dzień 26 kwietnia 1848 r. uczestników ekspedycji opuściła statki i wyruszyła
pieszo w kierunku rzeki Backa. Chcieli w ten sposób dotrzeć do stałego lądu
północnych wybrzeży Kanady. Mieli nadzieję spotkać tam plemiona eskimoskie i
uzyskać pomoc. Nikt jednak nie dotarł do celu. Uczestnicy wyprawy, którzy nie
zmarli na gruźlicę w początkowym etapie podróży, zginęli na wskutek ekstremalnych
warunków atmosferycznych (niesamowicie niskie temperatury, a co za tym idzie
np. liczne odmrożenia), chorób (szczególnie powszechny w tamtych czasach wśród
marynarzy był wyniszczający szkorbut) oraz głodu, który jak się okazało,
doprowadził ich do desperackich kroków. Ciał większości nigdy nie odnaleziono,
ale ekspedycjom ratunkowym udało się dotrzeć do szczątków przynajmniej kilku z
nich. Badania wykazały specyficzne ślady na kościach, które wskazywały na to,
że mięśnie i ścięgna zostały oddzielone od kości, a to z kolei wskazywało na akty
kanibalizmu…
Simmons opisuje przygotowania
do wyprawy; lata tkwienia w lodowym piekle; pieszą wyprawę w celu odnalezienia
jakiejkolwiek cywilizacji oraz skomplikowane relacje pomiędzy członkami
wyprawy. W realistyczną relację z tragicznej w skutkach ekspedycji wplata także
wierzenia Eskimosów i to sprawia, że z dramatycznej historii o próbie
przetrwania ta staje się przerażającą i
epicką opowieścią o demonach czyhających na śmiałków w krainie skutej lodem.
Wiadomo, że to co spisał Simmons w przeważającej części jest jego wariacją na
temat tamtych wydarzeń, bowiem niewiele materiałów ich dotyczących odnaleziono.
Z powodzeniem jednak mógł odtworzyć kolejne etapy ich wędrówki, a to że tak
przejmująco i niesamowicie szczegółowo przedstawił losy tej wyprawy świadczy
jedynie o tym, jakim jest doskonałym znawcą ludzkiej natury.

Największym atutem, prócz
niesamowitej autentyczności bijącej z każdego słowa, jest fantastyczne
przedstawienie klaustrofobicznej atmosfery otwartych przestrzeni arktycznych.
Chyba nic nie rozbudza wyobraźni lepiej niż niesamowitość lodowych krain. A im
bardziej fabuła się zagęszcza tym więcej elementów fantastycznych i onirycznych
autor wprowadza.
Wydanie
po które sięgnęłam jest wznowieniem (2015r.) wydania z 2007 roku. Wydawnictwo
Vesper, zadbało o elegancką oprawę tej monumentalnej powieści. Najnowsze
wydanie zostało wzbogacone o wyczerpujące posłowie dotyczące wypraw arktycznych
autorstwa dr hab. Grzegorza Rachlewicza z UAM w Poznaniu oraz ikonografię
ilustrującą czasy odkryć polarnych XIX, w tym obrazy i ryciny przedstawiające
statki HMS Erebus i HMS Terror tkwiące w lodzie. Terror to wspaniała, wielowątkowa powieść, która będzie stanowiła
przerażającą przygodę ale także intelektualną rozrywkę na najwyższym poziomie.
Nie jest to książka dla każdego bowiem jak już wspominałam to lektura trudna i
wymagająca. Nie da się jej czytać wyrywkowo. Wymaga od czytelnika czasu i
skupienia, ale oddaje w zamian wszystko to co w literaturze najlepsze.
NA PLUS:
+ bohaterowie
+bazowanie na prawdziwych wydarzeniach
+ umiejętność oddania grozy białego królestwa
+ plastyczne opisy
+ wciągająca historia
+ dodanie wątków onirycznych i legend
NA MINUS:
- pomieszanie chronologii
- dość trudny język
OCENA: 5/6
Tytuł: Terror
Autor: Dan Simmons
Tłumacz: Janusz Ochab
Wydawnictwo: Vesper 2015
Liczba stron: 692
Gatunek: Horror
Recenzja została opublikowana na łamach GRABARZA.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz