03 października 2011

Steve Mosby - Gra diabła

„Zagadka Diabła – raport ze śledztwa”

18.04.2011 Poniedziałek
19.10
Fuzja
Wieczór był ciepły, delikatny wiosenny wiatr wdzierał się przez otwarte okno. Gdy zobaczyła okładkę wiedziała, że musi być gotowa na wszystko. Postanowiła się przygotować: kawałki czekolady, słone paluszki i ciepła herbata z cytryną. Była przekonana, że cokolwiek się nie stanie po napoczęciu „Gry diabła”, to ma ze sobą najpotrzebniejszy sprzęt. Zaczęło się.

Po przeczytaniu kilkunastu stron wiedziała już, że ma przed sobą surową, mało poetycką aczkolwiek dobrą powieść. Coś, co wzbudziło w niej zainteresowanie okazało się banalne lecz genialne, zarazem. Autor wpadł na pomysł, żeby daną historię pokazać z wielu punktów widzenia. Najpierw w jej głowie pojawił się mętlik, nie wiedziała, kto jest głównym bohaterem, ale gdy doszła do odpowiedniego podrozdziału wiedziała już, że na kartkach tej książki przedstawiono tylko jedno ja. Kiedy właśnie zaczęła poznawać postaci, dopadło ją zmęczenie. Cóż reszta jutro…

19.04.2011 Wtorek
17.20
Fuzja
Znów mogła wrócić na karty historii przedstawionej w „Grze diabła”. Dzień nie był ciężki, więc nie odczuwała zmęczenia, wiedziała, że dziś dowie się czegoś więcej. I tak też się stało, pośród opisanych wydarzeń dostrzegła jedno, które wydało się jej znaczące, czy to możliwe żeby już poznała odpowiedź?
Czuła, że się gubi. Język, choć mało literacki, pasował jej, problemem było jednak albo tłumaczenie albo stosowanie skrótów myślowych przez pisarza. Na jej czole, raz za razem pojawiały się zmarszczki sugerujące skupienie. Gdzieniegdzie gubiła sens, ale nie było to aż tak istotne. Ważne, że fabuła parła do przodu. Nie ukrywała już, że historia ją wciągnęła. Chciała dowiedzieć się przecież, kto jest tym seryjnym mordercą, zmuszającym zakochanych ludzi do wyboru „życie swoje bądź ukochanej osoby”. „Jakże to okrutne” – pomyślała.

20.04.2011 Środa
19.35
Fuzja
Naprawdę gubiła się w tej cholernej książce, a to, co irytowało ja bardziej to fakt, że naprawdę chciała ją przeczytać. Pomimo kilku błędów logicznych, nadal uznawała, iż fabuła jest ciekawa na tyle, że warto przymknąć oko na te mankamenty. Chociaż w głowie pomstowała: „jak Bóg mi świadkiem, drugi raz już do niej nie wrócę” albo też „szlag by to!, że też autor miał taki świetny pomysł a przekazał to tak diabelnie ciężkim językiem”, ale czytała dalej, przecież właśnie w tym momencie głównemu bohaterowi coś świtało wreszcie głowie. Kibicowała mu, naprawdę! Trzymała za niego kciuki, i w duchu wierzyła, że to on rozwiąże zagadkę a nie będzie tylko pionkiem w grze. W końcu to taki fajny facet po przejściach, niech mu się chociaż w życiu zawodowym poszczęści. Spojrzała na zegarek i uświadomiła sobie, że straciła poczucie czasu ale zostało jej tylko parę kartek.

Wreszcie skończyła. Odłożyła książkę i miała mieszane uczucia, z jednej strony cieszyła się, że wszystko skończyło się bez dodatkowych ofiar, ale też współczuła Johnowi Mercerowi, bo nie zasługiwał chyba jednak na to, co się stało ale cóż finał był zaskakujący i to właściwie liczyło się dla niej najbardziej.
Położyła się spać. Przed zamknięciem powiek pomyślała tylko, że niebawem będzie trzeba napisać raport ze sprawy, uśmiechnęła się w duchu i zasnęła.
Jej ocena: 4/6
Autor: Steve Mosby
Tytuł: Gra diabła
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 376
Książkę otrzymałam od portalu Kostnica, serdecznie dziękuję!