18 lipca 2014

Teresa Ewa Opoka - Żona psychopaty

Trudno jest przelać na papier emocje, które pojawiają się w rzeczywistości wraz z najbardziej traumatycznymi wydarzeniami lub nawarstwiają się przez lata...”

Najpierw jest czułość, zabiegi, wszelakie przejawy głębokiego uczucia i magnetyzm. W co może zamienić się relacja dwojga zakochanych po kilku lub kilkunastu latach? Życzylibyśmy sobie zapewne, aby przeistoczyło się w głębokie przywiązanie, szacunek, bezpieczeństwo i niegasnącą namiętność. Rzeczywistość często bywa inna i wszystko, co łączy staje się po prostu rutyną, która jednak wcale nie musi być zła, jeśli podparta szlachetnymi pobudkami. Jednakże co zrobić, kiedy uczucie między dwojgiem ludzi wjechało na sam szczyt wysokiej kolejki i nagle zaczyna pędzić w dół torami, które kończą się ślepą uliczką i wszystko wskazuje na to, że trasa będzie obfitować w pasmo lęków, a jej finisz nieuchronnie jawi się jako istna katastrofa, z której przynajmniej jedna ze stron wyjdzie okaleczona na całe dalsze życie? Przebieg rozwoju takiego patologicznego uczucia oraz jego wynik próbowała zobrazować Teresa Ewa Opoka w swojej powieści Żona psychopaty. Piszę, że jedynie próbowała, gdyż niestety nie podołała temu zadaniu.

Majka, młoda dziewczyna rozpoczyna studia w wielkim mieście. Jedyną przyjazną osobą jaką tam zna jest Edward, znajomy jej brata. Chłopak pomaga jej się urządzić i adoruje na każdym kroku. W końcu udaje mu się wychodzić u dziewczyny pewne względy. Zaczynają się umawiać. Życie toczy się się swoim tempem i młodzi ludzie ani się obejrzą, a lądują na ślubnym kobiercu. Pojawia się dziecko i nagle dla Majki zaczyna się trauma... Jej Edward zmienia się w kogoś, kim nigdy nie był. Jest szorstki, wykazuje przejawy okrucieństwa, dręczy psychicznie swoją żonę. Czy kobiecie uda się wyrwać z tego silnego, jak pajęcza sieć i toksycznego uczucia?

Trudno jest przebrnąć przez Żonę psychopaty. Nic w tej lekturze do mnie nie przemówiło. Nic nie przekonało mnie do pochylenia się nad losem bohaterów, a już na pewno nie oni sami – postaci książki są płaskie. Autorka nie potrafiła zgłębić ich psychiki lub też nie przywiązała do tego wagi. Utrudnia to szczególnie utożsamienie się z Majką, która wydaje się nijaka i bardzo naiwna. Nie łatwo jest też dostrzec zmianę w zachowaniu jej brutalnego męża. Gdyż znikome opisy początków związku tej dwójki nie dają pełnego obrazu ani możliwości porównania Edwarda z przed ślubu, z tym „po”. Zmiany zachodzące w bohaterce są natomiast przedstawione na dwóch płaszczyznach czasowych. Poznajemy zatem Majkę – młodą mamę oraz Majkę – babcię. Liczne wtrącenia i zmiany czasu/chronologii sprawiały, że co chwila traciłam koncentrację i nie czułam się związana z opowiadaną historią.

Jeśli już wiemy o tym, że powieść zawiera dekoncentrujące przeskoki chronologiczne, nieprzekonujących bohaterów i ciężkostrawną, nierealistycznie przedstawioną fabułę, co nam pozostaje do pochwalenia? A no, niewiele. Warto jednak zauważyć, że książka ma bardzo ładną, choć niezwiązaną z tematyką okładkę i jest przejrzysta. Tyle w temacie plusów. Niestety, nie polecam...

Na plus:
+ okładka
+ przejrzystość testu
+ próba podjęcia tematu przemocy domowej

Na minus:
- płytcy bohaterowie
- mało realistyczne zaprezentowanie tematu/emocji
- przeskoki chronologiczne
- nudna

OCENA: 2+/6

Autor: Teresa Ewa Opoka
Liczba stron: 376
Gatunek: Dramat
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 2013
Cena: 34,00 zł