07 lutego 2013

Kresley Cole - Wściekły głód


Wydaje się, że od czasu kiedy polscy czytelnicy usłyszeli o książkach Stephanie Meyer, popyt na wampiry, wilkołaki i inne mityczne stworzenia nie słabnie. Zapewne właśnie dlatego kolejna powieść opowiadająca o romansie paranormalnych istot zdobyła tak dobre, acz nie zasłużone recenzje. Mowa tu o tytule „Wściekły głód” Kresley Cole. Czytając tę powieść byłam zawstydzona tym, że jakakolwiek kobieta była w stanie stworzyć tego typu historię.

Opis książki widniejący na odwrocie okładki mówi o tym, iż wilkołak zakochał się w pół-wampirzycy, pół-walkirii a ich namiętność jest tak ogromna, że mogłaby podpalić świat. Na dodatek dwójka bohaterów ma do wykonania ważne i niebezpieczne zadanie. Ja jednak widzę to tak: kiedyś niedobre wampiry uwięziły pewnego wilkołaka, który nagle poczuł że gdzieś na świecie znalazła się wreszcie kobieta dla niego. Ucieka więc z niewoli i znajduje biedne przestraszone dziewczę, które na dodatek jest krwiopijcą, i które to okazuje się być przeznaczoną mu wybranką. Dopada ją więc w centrum Paryża, tam prawie gwałci na środku ulicy, następnie udaje się z wampirzycą do jej hotelu, gdyż wilk „nie chce się rzucać w oczy”. W hotelowym pokoju dochodzi do kilku jednoznacznych sytuacji, do których wampirzyca Emmaline zostaje siłą i przemocą zmuszona. Ostatecznie wilkołak Lachlain porywa dziewczynę do swojej posiadłości i tam rozgrywa się pełen napięcia pojedynek między dwojgiem „zakochanych”. A w grę wchodzi dziewictwo wampirzycy. Tło ubarwia delikatnie kilka bardziej lub mniej ważnych wydarzeń.

Jeśli mam być szczera, to główne pytanie, które nasuwa się w trakcie czytania wyżej wymienionej książki, oraz najważniejsza jej tajemnica to: „czy ta dwójka w końcu się prześpi ze sobą?”. A jedyne napięcie generuje tutaj główna bohaterka, bo nie chce „mu dać”. Figura kobiety jest tu ukazana jako narzędzie do zaspokajania męskich potrzeb. Samiec natomiast całkiem dominuje nad filigranową postacią żeńską. Jak z czegoś takiego może narodzić się miłość? Nie wiem, jednak autorce udało się wykrzesać jakoś uczucie z tak patologicznych emocjonalnie postaci. Już rozumiem, czemu młodzież ma takie spaczone poglądy na związki między ludzkie. Bo czyta tego typu książki.

Fabuła „Wściekłego głodu” to całkowita klapa. Jednak nie można pisarce odmówić umiejętności językowych. Kresley Cole pisze całkiem dobrym stylem, tyle że pisze całkowite bzdury. Bohaterowie nie wzbudzają sympatii, mimo wszystko akcja prze wartko do przodu i dzięki bogu już po dwóch godzinach historia znajduje swoje zakończenie. Jednak na tym autorka nie poprzestała i jak się okazuje „Wściekły głód” to pierwszy tom cyklu, po który ja z całą pewnością nie sięgnę i innym też szczerze odradzam.

Wielka szkoda, że książka reprezentuje tak niski poziom, gdyż wydawnictwo naprawdę włożyło sporo wysiłku by wydać tę powieść w zachęcający sposób. Czcionka jest przejrzysta, okładka przyciągająca, no i sam opis książki, choć nijak się ma do rzeczywistej fabuły, jak na paranormalny romans jest całkiem interesujący, jednak czasem nie wystarczy tylko dobre wydawnictwo, aby książka się sprzedała… czasem jeszcze książka musi o czymś mówić, ta niestety mówi o niczym. Jeśli już miałabym wybierać to szczerzę wole delikatną i ckliwą „Sagę Zmierzch” niż brutalny i bezmyślny „Wściekły głód”.

Ocena: 1/6

Tytuł: Wściekły głód
Autor: Kresley Cole
Cykl: W ciemności tom I
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Dwójka bez sternika 2011
Cena; 34,90 zł
Recenzja ukazała się w e-zinie GRABARZ.