02 lutego 2014

Tadeusz Biedzki - Sen pod baobabem

Afryka jednym kojarzy się z przepięknymi dzikimi krajobrazami i pierwotnością nieskalaną rozwojem cywilizacyjnym, innym z biedą, chorobami i ciemną plamą na duszy ludzkości. Tadeusz Biedzki, autor książki Sen pod baobabem, zdaje się podzielać w niej oba te poglądy. Jego podróż po Afryce można scharakteryzować słowami Michała Ogórka (Gazeta Wyborcza) zamieszczonymi w książce:

Biedzki jedzie do Mali jak do Malinowa. Afrykanów traktuje bez taryfy ulgowej, bez złudzeń, ale i bez żadnych uprzedzeń. Nie podróżuje po żadnym „Czarnym Lądzie” – on chodzi po ziemi.

Taka jest prawda. Tadeusz Biedzki jest podróżnikiem z zamiłowania i jest to wyraźnie widoczne w jego opowieściach, przy tym jednak nie traktuje żadnym filtrem tego co widzi. Patrzy na mieszkańców Afryki, tak jak na ludzi żyjących w każdym innym zakątku świata. Wytyka im wady, docenia zalety i o wszystkim tym pisze bez ogródek i uprzedzeń.

Autor pojechał do najtrudniej dostępnych rejonów Afryki wraz z żoną oraz afrykańskim przewodnikiem, pomieszkującym w Europie. Wiedział, że wycieczka ta może być bardzo niebezpieczna, nie przypuszczał jednak jak bardzo. Jednak nie mam zamiaru zdradzać czytelnikom zbyt wielu tajemnic podróży na czarny kontynent opisanej w Śnie pod baobabem, gdyż właśnie w tych niuansach mieści się całe sedno tej książki, którą czyta się nie tylko jak bardzo dobrą książkę podróżniczą, ale też jako lekką sensację.

Biedzki opisuje wszystkie doświadczenia prosto, ale ze smakiem i taktem. Jest szczery do bólu i muszę przyznać, że szczerość ta momentami była dla mnie niepojęta. Pierwsze co nasunęło mi się na myśl to, że autor jest niesamowicie krytyczny względem Afrykańczyków. Jednak z czasem zdałam sobie sprawę, że jego opisy pozbawione są subiektywnego wydźwięku emocjonalnego. Nie ocenia on ani też nie wartościuje tego co widzi, a jedynie przekazuje punkt widzenia europejczyka. Co więcej nie wypisuje tyrad na temat tego co można tam zmienić.

Książka ozdobiona jest przepięknymi i barwnymi fotografiami. Jednak czytelnicy muszą być przygotowani także na to, że znajdą w niej obrazy pełne śmieci, brudu i biedoty. Nie jest to więc przewodnik dla turystów, którzy jadą do najbardziej popularnych miejsc w Afryce i wylegują się nad basenem w kilkugwiazdkowym hotelu. Jest to natomiast barwna opowieść o najmniej zbadanym, jak dotąd, kontynencie, rozdartym między chęć parcia do przodu, ale też przywiązanym do tradycji oraz nieumiejącym przystosować się do zmian, jakie narzuca mu świat cywilizowany.

Autor zawarł w swojej książce odrobinę wszystkiego czego można szukać w dobrej lekturze podróżniczo-przygodowej, jest więc odrobina sensacji, dramaty i troski codziennego życia, poezja i literackość, gdy mowa o marzeniach Afrykańczyków oraz krajobrazach tego tajemniczego lądu oraz oniryzm zawarty w opisach wierzeń i tradycji tamtych ludów.

Na spotkaniu autorskim z Tadeuszem Biedzkim, na którym udało mi się być na wakacjach, miałam niewątpliwą przyjemność posłuchać relacji zawartych (i nie zawartych) w książce Sen pod baobabem i przyznaję, że było to jedno z ciekawszych spotkań na jakich byłam, gdyż Tadeusz Biedzki jest też ciekawym człowiekiem, który nie tylko umie opisywać, ale także opowiadać z pasją o tym czego doświadczył.

Polecam książkę każdemu, bez wyjątków. Okazuje się, że nie trzeba odwiedzić tego dzikiego kontynentu, wystarczy sięgnąć po książkę Biedzkiego by choć przez chwilę poczuć żar palącego słońca na skórze i usłyszeć w uszach dzikie rytmy Afryki.

Na plus:
+ piękne wydanie i zdjęcia
+ fantastyczne opowieści (trochę dramatu, trochę sensacji)
+ szczerość bijąca z treści
+ brak taryfy ulgowej ale też uprzedzeń względem Afryki
+ świetny, prosty język

Na minus:
- brak

Ocena: 6/6

Autor: Tadeusz Biedzki
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 2013
Cena: 39,90 zł