05 stycznia 2014

Piotr Marzec - Liroy. AutobiogRAPia vol.1

Kto nie słyszał piosenek: Scyzoryk, Scyzoryk tak na mnie wołają… albo Scoobie do ya Scobie doobie doo ya, Scoobie do ya Scobie doobie doo? Teksty do obu tych utworów napisał Piotr Marzec, powszechniej znany jako Liroy – kontrowersyjna mega gwiazda polskiego rapu. Myślę, że można uznać go za jednego z prekursorów muzyki hip hopowe w Polsce. W czasach kiedy dostęp do płyt rapowych z zagranicy był jeszcze trudniejszy niż dostęp do płyt w ogóle, jemu udało się znaleźć swoje brzmienie, którym przez lata zarażał innych ludzi. W grudniu 2013 roku nakładem wydawnictwa Anakonda ukazała się pierwsza część autobiografii Liroya. Z całą pewnością jest to książka, która powinna znaleźć się w biblioteczce każdego fana rapu.

Początkowo Marzec chciał aby jego historię, zarejestrowaną na wielu godzinach taśm spisał Grzegorz Halama, jednak czas się kurczył, aż w końcu okazało się, że na złożenie książki u wydawcy pozostał niecały miesiąc. Tak krótki czas przesądził o tym że Liroy sam zabrał się za przelanie zebranych opowieści na papier. Wyszło mu to prawdopodobnie na dobre, ponieważ od zawartych na kartkach treści bije autentyzm. Jest to ogromny atut tej pozycji. Mało która gwiazda kusi się na to by spisać swoją historię bez wybielania się tudzież ubarwiania jej. Z drugiej jednak strony raper znany jest ze swojego ciętego języka i pewnego braku ogłady, a więc chyba właśnie tego można było się spodziewać po lekturze.

Piotr opisuje w książce środowisko, w którym się wychowywał; perypetie szkolne, trudną sytuację w domu, oraz dosyć ciepłe wspomnienia z wakacji u dziadków. W równym stopniu skupia się także na swoich licznych pasjach, w tym tej największej – muzyce. Fantastyczne jest to, że wraz z tymi opowieściami, poznajemy nie tylko życie jego jako jednostki, ale także realia dorastania w latach 70’ i 80’ w Polsce. Pomimo dosyć specyficznego ulicznego języka tudzież slangu, jakim posługuje się Liroy, książkę czyta się naprawdę dobrze, choć opisy jego ekscesów seksualnych mogą wprawić w zażenowanie – na szczęście nie ma tego zbyt dużo, i autor skupia się na opisywaniu rzeczy naprawdę dla niego (jak i prawdopodobnie dla czytelnika) ważnych.

Marzec opisuje dramaty z rodzinnego domu z pewną dozą dystansu. Jest to duży plus, ponieważ zamiast chwytać za serce ukazuje stopień w jakim wpłynęło to na jego dalsze losy oraz postępowanie, a przecież właśnie to tutaj liczy się najbardziej. Czytając biografię człowieka, który osiągnął tak duży sukces czytelnicy chcą wiedzieć, jak mu się to udało lub co musiał przezwyciężyć. Uważam, że takie podejście wpływa na pozytywne wartościowanie tego tytułu przez odbiorców. Liroy. AutobiogRAPia to ciekawa propozycja czytelnicza kierowana zarówno do młodszego pokolenia, jak i do tego, które na utworach Liroy’a się wychowywało.

Plus:
+ autobiografia spisana bez udziału ghostwritera
+ świetne przedstawienie realiów tamtych lat na podstawie doświadczeń jednostki
+ skupienie się na wielu aspektach życia (nie jest to autobiografia stricte muzyczna)
+ okładka zachowana w klimacie poprzednich książek wydanych przez wydawnictwo
+ zamieszczenie na marginesach stron QRkodów, które odnoszą czytelnika do wspomnianych filmów bądź utworów

Minus:
- dla niektórych bezpośrednie często slangowe zwroty zawarte w tekście mogą być czasem trudne w odbiorze

OCENA: 5/6 

Tytuł: Liroy. AutobiogRAPia vol.1
Autor: Piotr Marzec
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Anakonda 2013
Cena: 49,90 zł