19 marca 2014

Philippa Gregory - Kochanice króla

Philippa Gregory zasłynęła ogromną ilością powieści historycznych, z których każda odniosła sukces i została świetnie przyjęta zarówno przez krytyków, jak i czytelników. Kochanice króla to jedna z najbardziej znanych historii, które stworzyła. Książka zdobyła wielką popularność dzięki bardzo udanej (choć nie jedynej) ekranizacji z Natalie Portman i Scarlett Johansson w rolach głównych. Pomyślałam, że skoro miałam już styczność z filmową adaptacją to powinnam także zapoznać się z jej papierowym pierwowzorem. Muszę przyznać, że powieść nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań, ale i tak spędziłam przy niej bardzo miłe chwile.

Tytułowe Kochanice króla to dwie siostry, potomkinie dwóch najznamienitszych angielskich rodów: Howardów i Boleynów. Anna, piękna, ciemnowłosa, przebiegła, krnąbrna ale zabójczo inteligentna. Maria, skromna blondyneczka, niewinna, urocza i ostatecznie bardzo dojrzała. Pomiędzy nimi ich oddany brat Jerzy. Dziewczęta od dziecka konkurowały ze sobą. Maria zawsze czuła się mniej doceniana niż jej starsza siostra. Wydawałoby się jednak, że los postanowił rozdzielić drogi obu młodych dam. Starsza wychowywała się na dworze francuskim, młodsza została wydana za mąż i miała odtąd wieść spokojne życie obok mężczyzny, którego wybrała dla niej rodzina. Jednak zadrwiono z nich okrutnie, gdyż połączyło je uczucie do tego samego mężczyzny – króla Anglii Henryka VIII. Historię tego burzliwego okresu na angielskim dworze poznajemy z punktu widzenia Marii, i chyba właśnie to zawiodło mnie najbardziej.

Po pierwsze, bohaterki były dwie, jednak autorka wydaje się być stronnicza dopuszczając do głosu jedynie Marię. W oczach czytelnika, ta staje się niewinną owieczką, całkowicie inną od mrocznej Anny, której zachowania według mnie również były jedynie wynikiem chorych ambicji ojca i wuja. Myślę, że narrator byłby bardziej wiarygodny gdyby był trzecioosobowy i nieco mniej stronniczy. Męczyła mnie początkowa naiwność i dziecięcy tok rozumowania nastoletniej Marii, jednak ostatecznie ewolucja tej postaci była bardzo dobrze przedstawiona. Właśnie to, jak już wspomniałam, stanowiło dla mnie największy problem Kochanic króla.

Philippa Gregory ujęła mnie natomiast umiejętnością łączenia ze sobą faktów historycznych z fikcją literacką. Opowieść autorki jest tak realistyczna, że czytelnik nie ma ochoty i potrzeby doszukiwać się prawdy i wszystko przyjmuje za pewnik. Nie powinno to jednak dziwić, gdyż pisarka wykazuje się ogromną znajomością realiów, których opisania się podjęła, choć oczywiste jest to, że pewne fakty są dodane lub przeinaczone. Nie można odmówić jej także umiejętności wspaniałego budowania zdań, które w wyobraźni czytelnika przekształcają się w żywe obrazy i zapachy. Wydaje mi się, że właśnie dzięki temu Gregory zdobyła tak wielką popularność.

Z całą pewnością chętnie sięgnę po kolejne książki autorki, nie mam jednak zbyt dużego porównania z innymi twórcami zajmującymi się beletrystyką historyczną, nie jestem więc w stanie stwierdzić, że jest ona najlepszą pisarką tego typu literatury. Pewne jest natomiast to, że jej nienaganny styl oraz ogromna wiedza sprawiają, że Kochanice króla to powieść z najwyższej półki.

Na plus:
+ pomysł
+ tematyka
+ styl i pięknie budowane zdania
+ realizm

Na minus:
- stronniczy narrator
- ogromna przepaść między bohaterkami

Ocena: 5/6

Autor: Philippa Gregory
Tytuł: Kochanice króla
Tłumaczenie: Urszula Gardner
Cykl: Cykl Tudorowski tom 2
Liczba stron: 704
Wydawnictwo: Książnica 2010

Cena: 39,90 zł