21 listopada 2011

Carrie Ryan - Las zębów i rąk

„Głęboka i metafizyczna książka z zombie w tle… można? A no można!” 

Muszę przyznać, że z książką Carrie Ryan „Las zębów i rąk” przeżyłam, jak to mówią, „miłość od pierwszego spojrzenia”. Po prostu wiedziałam, że zakocham się w tej historii, bez względu na to jaka będzie i jak mnie potraktuje. Tak więc, zakładam, że jestem absolutnie nieobiektywna bo zadziałały tutaj jakieś czary albo prawdziwa strzała Amora. Mimo wszystko, pozwolę sobie jednak opowiedzieć Wam o moich odczuciach.
Mary, to młoda dziewczyna mieszkająca w zamkniętej osadzie otoczonej zewsząd niekończącym się „lasem zębów i rąk”. Nie poznała ona innego życia i innego świata, a jedynym jej kontaktem z zamierzchłą przeszłością są historie opowiadane jej przez matkę. Opowieści na temat budynków wyższych niż drzewa, o ogromnej przestrzeni wypełnionej wodą, czyli o oceanie itp.  Dziewczyna wierzy, że jej osada nie jest jedyną, że jest coś więcej poza lasem i żyje marzeniami o tamtym świecie, mimo tego, iż to co zna to rzeczywistość pełna Nieuświeconych – czyli zmarłych, którzy powrócili pełni głodu i pragnienia ludzkiego mięsa. Dlatego ludzie mieszkają w tej enklawie, którą rządzi Siostrzeństwo i Strażnicy. Jednak Mary to nie wystarcza, a pewnego dnia zostaje ona zmuszona by wyruszyć po odpowiedzi na dręczące ją pytania. Mam nadzieje, że sami dowiecie się co z tego wyniknie…
Myślę, że z pełną świadomością mogę stwierdzić, iż „Las zębów i rąk” to najlepiej skonstruowana post-apokaliptyczna książka o zombie jaką do tej pory czytałam, a czytałam ich przynajmniej kilka. Świat wykreowany przez autorkę jest tak realny, że wsiąknęłam w niego absolutnie. Uwierzyłam, w tę osadę, w jej mieszkańców, w Nieuświęconych i w marzenia Mary. Styl autorki jest bardzo lekki, a wybór opisu świata oczyma Mary był wyśmienitym pomysłem, gdyż doskonale możemy poczuć jak wygląda życie jej i całej otoczonej siatką wioski. Malutkim mankamentem jest kilka „tyci” literówek, które znalazłam w tekście ale można na to przymknąć oko. Akcja powieści jest wartka. Jeśli nie mamy walki z zombie, to mamy kocioł myśli kłębiących się w głowie Mary, tak więc nie można się znudzić. No i ta okładka! Doskonale oddaje klimat książki – DO-SKO-NA-LE!
Uważam, że nie pomylę się mówiąc, iż „Las zębów i rąk” nie jest typową powieścią dla młodzieży. Ciężko jest tak naprawdę określić grupę odbiorców, którym przeznaczona jest ta książka. W zasadzie, każdy komu nie przeszkadzają jęczące w koło zombiaki, może sięgnąć po nią i zanurzyć się w tym fantastycznym świecie. Dla mnie „Las zębów i rąk” jest opowieścią o dojrzewaniu, o miłości i o podążaniu za marzeniami – a niewiele takich historii się obecnie przedstawia. Powieść jest pełna napięcia, jest mroczna i przerażająca, jednak to co w niej piękne to fakt, iż wzbudza te emocje nie poprzez brutalne i pełne krwi opisy, a poprzez subtelne i umiejętne dobieranie słów oraz granie na krawędzi ludzkiej wyobraźni. Związek miedzy głównymi bohaterami jest niebanalny a wybory podejmowane przez główną bohaterkę, choć niektórych mogą drażnić lub wydać się irracjonalne, to jednak są słuszne – podąża ona za głosem swego serca. Robi to, czego tak wielu z nas, mimo możliwości, bardzo się boi. Ja polubiłam główną bohaterkę i mam nadzieje, że choć na chwilę spotkam ją w drugim tomie tej niesamowicie wciągającej trylogii.

Moja ocena 6/6

Tytuł: Las zębów i rąk
Autor: Carrie Ryan
Ilość stron: 348
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc 2011
Książkę otrzymałam od wydawnictwa Papierowy Księżyc i serdecznie (naprawdę bardzo!) za nią dziękuję!!