10 listopada 2011

Val McDermid - Krwawa blizna

„Groza z telewizyjnego ekranu” 

Val McDermid jest szkocką pisarką. Teraz już mogę spokojnie powiedzieć, że jedną z moich ulubionych. Jej poprzednia powieść – „Syreni śpiew”, wprawiła mnie w zachwyt, jednak sięgając po „Krwawą bliznę” bałam się, czy kolejna część opowieści o Tonym Hillu i Carol Jordan spełni moje, już i tak wysokie, wymagania. Obawy te okazały się jednak niepotrzebne.
Tragiczne wydarzenia z przeszłości położyły cień na dalsze losy Tonego Hilla i Carol Jordan. Drogi tych dwojga rozchodzą się, do czasu… Tony wreszcie dostał pozwolenie na utworzenie niewielkiej elitarnej jednostki profilerskiej, którą ma wyszkolić. Pierwszym ćwiczeniem wdrażającym w funkcjonowanie profilerów jest wnikliwa analiza grupy osób uznanych za zaginione. Jedna z policjantek-kursantek – Shaz Bowman, bierze się za sprawę nad wyraz poważnie. Udaje jej się wytypować grupkę nastolatek, które łączy coś więcej niż podobieństwo fizyczne. Podczas krótkiego ale wnikliwego śledztwa typuje ona nawet teoretycznego sprawcę. Jednak nikt nie bierze jej przypuszczeń na tyle poważnie by uchronić ja od tragicznej śmierci. Komu nacisnęła na odcisk? Kto zechciał w brutalny sposób zamknąć jej „oczy, usta i uszy”? Czy gwiazda telewizji Jacko Vince, okaże się psychopatycznym zboczeńcem? Tony Hill staje po raz kolejny oko w oko ze złem. Jest ono tak samo potworne jak poprzednie. Carol Jordan przyłącza się do grupy młodych profilerów by rozwikłać zagadkę śmierci Shaz oraz tajemniczych zaginięć młodych dziewczyn.
Autorka jak nikt inny kreśli rysy psychologiczne swoich postaci. Tony mimo wszystkich swoich słabości, zakrawa mi o superbohatera. Jego przenikliwy umysł jest dla mnie niesamowicie pociągający. Natomiasr Carol Jordan, Shaz Bowman, czy wreszcie Jacko Vince są postaciami niesamowitymi. Każdy ma swój charakter, każdy ma swoje problemy i działa po swojemu.  Podziwiam Val McDermid za stworzenie tak głębokich charakterów.
Fabuła jest niesamowicie wciągająca. Nie zniechęcajcie się więc pierwszymi trzema – czterema rozdziałami, które się lekko dłużą, bo gdy przebijecie się przez skorupkę goryczy dostaniecie w zamian smakowitego cukierka, który będzie się długo i rozkosznie rozpuszczał w ustach. Powiadam Wam, powieść ta jest skonstruowana w sposób przemyślany. I w zasadzie nie ma w niej żadnego niepotrzebnego fragmentu. Nawet te delikatne dłużyzny są usprawiedliwione. Jedyne co mnie momentami drażniło to niewielkie literówki i błędy w tłumaczeniu. Jednak jest to sprawa, którą można przemilczeć, a przynajmniej ominąć przy ocenie. Mam wrażenie, że Val McDermid buduje swoje powieści na szkieletach psychologicznym morderców, których tworzy. To oni są dominantami tych powieści, dlatego każda z nich się różni. Ja polecam „Krwawą bliznę” nie tylko tym, którzy wcześniej sięgnęli po „Syreni śpiew”, gdyż nawet od tej powieści warto zacząć swoją przygodę z Val McDermid.

Moja ocena: 6/6

Tytuł: „Krwawa blizna”
Autor: Val McDermid
Ilość stron: 448
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 01.09.2011
Recenzja została napisana dla „Grabarza Polskiego” i ukazała się w najnowszym numerze owego e-zinu.
Najnowszy numer do ściągnięcia TUTAJ