16 września 2013

Carla Mori - Krew, pot i łzy

Co jest potrzebne aby stworzyć naprawdę ciekawe dzieło literackie? Jest kilka elementów składających się na sukces powieści np. świeży temat, chwytliwy tytuł, ciekawi bohaterowie oraz odrobina talentu. Wszystko to, i więcej, można znaleźć w debiutanckiej powieści Carli Mori pod tytułem „Krew, pot i łzy”. Polska autorka (niech Was nie zmyli obco brzmiący pseudonim artystyczny) pokusiła się o podjęcie tematu tabu, szczególnie w naszym nad wyraz katolickim kraju. Mamy tu więc Kościół, a co więcej jego tajemnicze eksperymenty z praktykami magicznymi. Jednak wyszło to powieści na dobre, gdyż czyta się ją naprawdę dobrze i z zainteresowaniem.

Młoda dziennikarka Klara zostaje oddelegowana z pracy do Częstochowy, swojego rodzinnego miasta, by napisać banalny artykulik na temat korupcji prezydenta tegoż zacnego miasta. Jednak spotkanie z Zuzą – przyjaciółką z dawnych lat, a obecnie odnoszącą sukcesy panią prokurator – owocuje intrygującym tematem, który szybko i bez reszty wciąga Klarę. Tajemnicze morderstwa, niewyjaśnione zdarzenia, magia i ogromna dawka grozy... Czy Klara poradzi sobie z tak trudnym zadaniem, którego sama się podjęła? Czy ściągnie na siebie gniew kogoś posiadającego naprawdę ogromną moc, z której istnienia kobieta nie zdaje sobie sprawy? Jakie tajemnice skrywają mury częstochowskiego klasztoru? Wszystkie te zagadki znajdą swoją odpowiedź w finale książki „Krew, pot i łzy”.

Powieść Carli Mori stanowi swoiste połączenie kryminału i horroru z domieszką gore. Widać tu dosyć spore inspiracje twórczością Grahama Mastertona, który raczy swoich czytelników, tak jak Mori, solidną dawką makabrycznych opisów, które sprawiają, że powieści naprawdę nabierają wyrazistości. Tak właśnie jest z debiutancką książką Mori. I choć makabreska w literaturze ostatnio znów wkracza na salony, to jednak dawno nie czytałam tak dobrej i zrównoważonej powieści zawierającej tego typu elementy. Większość autorów wyraźnie przesadza z ilością gore w swoich książkach, natomiast Carla Mori doskonale wie jak zachęcić do swojego dzieła różnych odbiorców, stosując złotą zasadę „dla każdego coś miłego”.

Główna bohaterka powieści jest osobą ciekawą i naturalną, choć ja zapałałam szczególną sympatią do prokurator Zuzy. Niemniej jednak autorka starała się nakreślić dosyć wyraźne rysy charakterów reszty postaci, z mniej lub bardziej udanym efektem – choć różnice te nie wpływają na odbiór książki.

Warto też wspomnieć o otwartym finale powieści, który, choć jednych ucieszy
a innych rozdrażni, to z całą pewnością należy do mocnych stron lektury. Autorka przygotowała się do stworzenia tej powieści z ogromną dbałością o każdą, nawet najdrobniejszą informację. Stworzyła intrygującą zagadkę kryminalną i w bardzo zgrabny sposób splotła ją z czarno-magicznymi praktykami chrześcijańskimi. Jestem przekonana, że powieść ta spełni oczekiwania naprawdę dużej liczby czytelników. Moje z pewnością spełniła.

Na plus:
+ debiut
+ ciekawy pomysł
+ podjęcie tematu tabu
+ polskie realia
+ misz-masz gatunkowy
+ otwarte zakończenie

Na minus:
- otwarte zakończenie
- minimalne niedociągnięcia językowe
- delikatnie widoczne braki warsztatowe
- cena

Ocena: 5/6
Autor: Carla Mori
Tytuł: Krew, pot i łzy
Liczba stron: 308
Wydawnictwo: Oficynka 2013
Cena: 32,00 zł

Recenzja ukazała się na łamach e-zinu "GRABARZ".