08 grudnia 2011

Nick Stone - Król mieczy

„Jeśli 'zabili go i uciekł' to tylko w Miami”

Nick Stone to pisarz znany z powieści „Pan Klarnet”, która została bardzo dobrze przyjęta przez czytelników w Polsce. „Król mieczy” to prequel wyżej wymienionej – tym, którzy jeszcze nie zaczęli swojej przygody z tym autorem, polecam zatem rozpocząć od tej drugiej.

Powieść rozpoczyna się w roku 1980 w Miami, kiedy miasto to stoi u progu ogromnego kryzysu – wciąż rosnąca przestępczość, wszechobecne narkotyki i prostytucja a prawdziwą władzę sprawują tzw. „kokainowi kowboje”, czyli mafia. W ogrodzie zoologicznym zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Na miejsce zostają wezwani członkowie Oddziału Specjalnego Policji w Miami – Max Mingus i Joe Liston. Patolog odnajduje w żołądku denata tajemniczą miksturę oraz pociętą kartę tarota, tytułowego króla mieczy. To, co wydaje się rutynowym śledztwem okazuje się w ostateczności skomplikowaną sprawą, która na zawsze odmieni losy dwóch pospolitych gliniarzy.

Autor rewelacyjnie oddaje realia lat 80-tych, zasady panujące na ulicach oraz te obejmujące wyższe szczeble władzy. Nie ma tu niewinnych i „śnieżnobiałych” bohaterów nieskalanych grzechem. Każdy ma coś na sumieniu, w mniejszym bądź większym stopniu. Moją uwagę przykuły wiarygodne opisy rytuałów przywiezionych wprost z Haiti. Mrok, tajemnica i lekka nuta paranormalności zawitała na karty klasycznego kryminału. Niewątpliwie jest to powieść posiadająca bardzo ciekawą i dosyć charakterystyczną fabułę. Bohaterowie mają silne charaktery, jednak nie są pozbawieni słabości. Co ciekawe, historię a raczej jej fragmenty poznajemy oczami kilku osób i tu muszę wspomnieć o alfonsie Carmine, którego punkt widzenia bardzo mnie zaciekawił. Od początku do połowy książka pochłonęła mnie całkowicie i bez reszty. Później tempo zaczęło przyspieszać, jednak wraz z nim zaczęło się pojawiać bardzo dużo dygresji. Autor wprowadził tak wielu bohaterów i tyle odwołań do ich przeszłości i wspomnień, że sama się dziwię, iż się w nich nie pogubił. Nie pozwalało to niestety w stu procentach skupić się na głównym wątku fabuły i wprowadzało niemały zamęt. Można odnieść wrażenie, iż autor dodał te wszystkie niepotrzebne historie poboczne, abyśmy uwierzyli mu całkowicie. I to właśnie minus tej powieści, choć nie jest to minus dyskwalifikujący.

„Król mieczy” to niezmiernie intrygująca fabularnie powieść, która wciąga w świat pełen przemocy i niebezpieczeństwa. Choć momentami się dłuży to ogromnej liczbie osób z pewnością nie będzie to przeszkadzać. Na pewno nie poznacie tutaj współczesnej twarzy Miami pokazywanej, chociażby w serialu „CSI: Kryminalne zagadki Miami” – Miami Stone’a, to brutalny świat a nie raj na ziemi. Mocną stroną powieści jest jej tło historyczne i na to zwracam Wam szczególną uwagę. Jeśli jesteś czytelnikiem wymagającym, który dodatkowo lubi, kiedy powieść nie ma prostego i szybkiego zakończenia, ta książka jest napisana dla Ciebie. I ostrzegam! Powieść zawiera wiele krwawych momentów, więc warto uzbroić się w mocne nerwy bądź Nervosol.

Moja ocena: 4,5/6
Tytuł: Król mieczy
Autor: Nick Stone
Ilość stron: 672
Wydawnictwo: Zysk i s-ka
Data wydania: 14 czerwca 2011
Książkę otrzymałam od portalu Paradoks, dziękuję! Pod tym adresem - TUTAJ - można znaleźć tę recenzję.
Natomiast pod tym adresem - TUTAJ - można znaleźć recenzję "Króla mieczy" napisaną przez Annę Pawlak również dla portalu Paradoks.