18 grudnia 2011

Raymond E. Feist, Janny Wurts - Córka Imperium

„Kiedy los daje Ci cytryny zrób z nich lemoniadę – czyli o tym jak inteligencją i sprytem można wykaraskać się z najgorszych kłopotów”

Z twórczością Raymonda E. Feist’a spotkałam się wcześniej przy okazji czytania powieści „Lot nocnych jastrzębi”. Jednak „Córka Imperium” to dziecko autorskiego duetu wspomnianego wcześniej pisarza i Janny Wurts. Jestem raczej sceptyczką jeśli chodzi o powieści tworzone przez dwóch autorów, gdyż uważam, że mało który pisarz potrafi z powodzeniem współpracować z innym. „Córka Imperium” to wznowiona przez wydawnictwo Rebis pierwsza część trylogii rozgrywającej się w świecie Kelevanu.

Lord Acoma i jego syn, giną na wojnie. Ich śmierć nie była jednak przypadkowa – rozkazy jakie wydano stanowiły swoistą pułapkę, którą zastawił na nich lord Minwanabi. Jedyną dziedziczką rodu jest siedemnastoletnia Mara. Dziewczę jest niewinne i zupełnie nieświadome tego z czym przyjdzie jej się mierzyć przez następne kilka lat, w ciągu których dojrzeje i zrozumie co to honor, duma i intrygi politycznego świata. Na delikatne wprowadzenie w dorosłość nie ma czasu. Na jej życie czyha podstępny zabójca jej ojca i brata, jednak na arenie politycznej znajdzie się oprócz niego jeszcze kilku wrogów. Na szczęście nasza bohaterka oprócz niewinności posiada także bystry umysł oraz smykałkę do handlu i polityki. Zamiast łapać się w sidła starszych i bardziej doświadczonych przeciwników sama zastawia na nich pułapki a swoją dobrocią zaskarbia sobie sympatię wielu dzielnych osób, które będą jej wiernie towarzyszyć aż do samego końca.

Fabuła wydaje się być dość naiwna, jednak wrażenie jakie po sobie pozostawia wykreowany przez Feist’a i Wurts świat, nadaje tej powieści charakteru. Imperium w jakim dzieją się opisane wydarzenia ma swoje własne tradycje, swoje zwyczaje, obrzędy oraz wierzenia. Bohaterka jest bardzo dramatyczną postacią w której mieszają się wszystkie ziemskie pierwiastki. Mara jest krucha, ale także odważna, na tyle, że nie raz działa na granicy ryzyka. Jest ciepła i pełna miłości, jednak potrafi chłodno kalkulować swoje posunięcia nawet jeśli pionki jakimi prowadzi swoją grę, są ludźmi z krwi i kości. Wszystko to sprawia, że lekka i dosyć prosta fabuła nabiera rumieńców. Myślę, że gdyby ktokolwiek inny zajął się tworzeniem tej powieści to by poległ. Jednak Feist, jako rzemieślnik w swoim fachu napisał książkę na medal, i to złoty. Natomiast Wurts nadała tej powieści, kobiecej i nieco poetyckiej nuty. Innymi słowy zrobiła dobrze twórczości Raymonda Feist’a. Bardzo podoba mi się pisarskie połączenie tych dwojga.

Podglądałam wcześniejsze wydanie tej powieści i muszę przyznać, że Rebis tchnął w „Córkę Imperium” nowe życie. Okładka jest przyjemna dla oka i doskonale oddaje treść powieści. Do tego czcionka, jaką zadrukowane są kartki nie męczy oczu. Książka oczywiście zawiera parę minusów, nie są to jednak wady ani zbyt rzucające się w oczy ani też psujące zabawę z czytania. Moim zdaniem autorzy zastosowali dosyć ciekawy zabieg, mianowicie wprowadzali pewne wydarzenia do treści fabuły jednak wyjaśniali ich wprowadzenie dopiero później co nadawało autentyczności tajemnicy i intrydze zawartej w „Córce Imperium”. Ze swojej strony polecam, ja zakochałam się w historii Mara-anni, która zresztą plasuje się obecnie na początku listy moich ulubionych bohaterek literackich.

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Córka Imperium
Trylogia: Imperium tom 1
Autor: Raymond E. Feist, Janny Wurts
Ilość stron: 380
Wydawnictwo: Rebis 2011
Książkę otrzymałam od portalu Paradoks, dziękuję! Pod tym adresem - TUTAJ - można znaleźć tę recenzję.