01 grudnia 2011

Reyes Calderon - Akta Canaimy

„Nudne cyferki i liczby ubrane w intrygę wszechczasów – teoria spiskowa na najwyższym poziomie”

Reyes Calderon jest doktorem ekonomii i filozofii. Zawodowo zajmuje się polityką dobrego zarządzania i przeciwdziałania korupcji… i pisze książki! Muszę przyznać, że bardzo niechętnie sięgnęłam po powieść owej pani zatytułowaną „Akta Canaimy”. Oczywiście, już nie pierwszy raz przekonuje się, iż nie należy oceniać książki po okładce, treści po informacjach od wydawcy, a pisarza po jego wykonywanym zawodzie. Przede wszystkim byłam przekonana, że ekonomistka i do tego specjalistka od zarządzania i przeciwdziałania korupcji, będzie dobra w pisaniu sobie tylko potrzebnych przemówień i wystąpień jednak daleko jej będzie do piękna płynności języka literatury. Jak się okazuje jednak polityka wcale nie jest nudna, a wszelkie intrygi uknute na wysokich szczeblach władz Światowych Instytucji itp., mogą zostać opisane w sposób przystępny i ciekawy.

Dolores MacHor poprzez totalny zbieg okoliczności zostaje wplątana w intrygę. Nie wiadomo, kto jest zamieszany w tę międzynarodową aferę korupcyjną, wszystko wskazuje jednak na to, że są to ludzie bardzo wysoko postawieni. A jak wiadomo, jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Przy okazji rezolutna Dolores – Lola, jest sędziną. Jako przedstawicielka „ślepej sprawiedliwości”, mimo iż zdaje sobie sprawę z tego jak ogromne niebezpieczeństwo grozi jej i jej bliskim, podejmuje się ona rozwiązania tej zagadki. Choć z początku mamy wrażenie, że pechowa sędzia MacHor wpadła w tę sieć jak mucha w sidła pająka, to z czasem okazuje się, że jej ognisto rude włosy świadczą także o jej charakterze. Jest to bohaterka pewna siebie, władcza a przy tym niesamowicie inteligentna.

Powieść zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Kiedy już w końcu zabrałam się za nią, to nawet nie zauważyłam, kiedy zaczęły mi się kończyć kartki. Mimo tematyki, jaka jest ukazana w tej powieści, to zagadnienia korupcji, machlojki budowlane i inne tego typu trudne zagadnienia są wyjaśnione przystępnym językiem, tak więc sama treść nie sprawia wielu problemów przy odbiorze. Możecie mi uwierzyć, czytałam wiele książek dotykających błahszych problemów, przez które jednak ciężko było przebrnąć. Ta książka jest inna – ciekawa i treściwa, a przy okazji nie znalazłam w niej ani jednego elementu, który byłby zbędny. Tak żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie twierdze jednak, że książka „Akta Canaimy”, jest prosta w przekazie… o nie! Jest to książka posiadająca ukryte dno, wbrew pozorom opowiada o wielu innych sprawach, niż tylko walka z korupcją.

Brakuje mi jedynie odrobiny serca, które Wydawnictwo Muza mogło włożyć w wydanie tej książki. Wcale nie obraziłabym się na sztywną oprawę, która nadałaby odpowiedniej elegancji i fasonu tak poważnej powieści. Jednak przecież nie to, jak danie jest podane, a to jak jest przyrządzone sprawia, iż możemy dać się ponieść wyrafinowanym smakom i najeść do syta. Dla Pani Reyes Calderon ode mnie głębokie ukłony i brawa! Jednak odradzam Akta Canaimy wszystkim, którzy uważają, że książka ma jedynie bawić, a jej treść powinna być łatwa i lekka. Powieść ta łatwa i lekka nie jest i z pewnością zadowoli wszystkich, którzy lubią używać głowy czytając.

Moja ocena: 5/6

Tytuł: Akta Canaimy
Autor: Reyes Calderon
Ilość stron: 480
Wydawnictwo: Muza SA
Data wydania: Marzec 2011