22 grudnia 2012

Antologia Science fiction po polsku


Fantastyka naukowa, czy też inaczej science fiction jako gatunek literacki nie należy do grupy najprężniej rozwijającej się w Polsce. Dobrych pisarzy snujących swoje opowieści w odległej przyszłości lub opowiadających o ewolucji technologicznej, kosmosie itd. można by policzyć na palcach jednej ręki (powiedzmy sześciopalczastej). Nie mniej jednak istnieje rzesza ludzi, których celem jest zmiana wizerunku polskiej science fiction. Dzięki ich staraniom pod koniec 2012 roku ukazała się na naszym rynku antologia o wdzięcznym i niepozostawiającym wątpliwości tytule Science fiction po polsku. W poprawę kondycji polskiej fantastyki naukowej zaangażowało się wydawnictwo Paperback oraz tacy twórcy jak Jakub Ćwiek i Dariusz Domagalski. Wydawnictwo ogłosiło także konkurs, dzięki któremu swój talent i pomysły mogli zaprezentować młodzi i nieznani autorzy, których opowiadania zostały włączone do antologii. Co więc Polska ma nam do zaoferowania pod względem literatury sci-fi? Ano, całkiem sporo.

Na wstępie muszę przyznać, że wszystkie opowiadania prezentują indywidualny i niepowtarzalny klimat. Każdy z twórców miał bardzo ciekawy pomysł, który został przelany na papier w lepszy bądź gorszy sposób, nie mniej jednak cała antologia jest pozycją godną uwagi. Otwierające ją opowiadanie pod tytułem Samolubny gen „dobrze żarło a zdechło” co oznacza, że miało ogromny potencjał jednak banalne zakończenie. Następne opowiadanie, którego autorem jest Paweł Paliński jest dosyć skomplikowanym tworem, charakteryzującym się mało przystępnym językiem. Jest to jednak historia interesująca i wierzę, że znajdzie swoich odbiorców. Jednak dopiero trzecie opowiadanie Upiorny błękit przykuło moją uwagę. Dariusz Domagalski stworzył fantastyczną historię grozy rozgrywającą się w kosmosie, której zakończenie jest bardzo przewrotne. Kolejne, przezabawne opowiadanie Piotra Sarota jest jego debiutem wydawniczym – debiutem bardzo dobrym. Żałuję tylko, że historia zakończyła się w takim momencie, nie dlatego że zakończenie było nieciekawe, po prostu miałam ochotę czytać i czytać i czytać…

Nadejście zimy Andrzeja Sawickiego to historia usytuowana w szalenie ciekawym świecie, który z całą pewnością mógłby posłużyć jako tło do pełnoprawnej powieści. Niestety sama historia nie zainteresowała mnie tak jak powinna, szczególnie przez wzgląd na głównego bohatera – dosyć płytkiego karierowicza. Natomiast jeszcze raz zwracam uwagę na świat przedstawiony, gdyż jest szalenie oryginalny. Dosyć słabo wypadają opowiadania napisane przez panie, choć z dwóch zamieszczonych polecam zwrócić uwagę na to, które wyszło spod pióra Mileny Wójtowicz. Ostatnią perełką, która zdobi antologię jest nowoczesny kryminał Istvana Vizvary. Jestem przekonana, że ta historia zmrozi czytelnicze serca. Reszta opowiadań jest całkiem dobra, choć nie wzbudziły one we mnie zbyt dużych emocji.

Reasumując Science fiction po polsku to całkiem miła odmiana na polskim rynku. Dawno nie miałam do czynienia z polską fantastyką naukową, tak więc zdążyłam się za nią stęsknić. Antologii tej udało się udało się zapełnić tę pustkę (być może nie na długi czas, ale jednak). Polecam ją wszystkim spragnionym nowych wrażeń.

PS. Jedynym zauważalnym minusem jest dosyć wygórowana cena jak na antologię takich gabarytów.

Ocena: 4/6

Tytuł: Science fiction po polsku
Autor: Antologia Jakub Ćwiek i inni
Ilość stron: 256
Wydawnictwo : Paperback 2012
Cena: 34,00 zł
Recenzja ukazała się na portalu KOSTNICA.