27 grudnia 2012

Trudi Canavan - Gildia magów

Z magią już tak jest, że jak raz się w niej rozsmakujesz, to na zawsze wpadasz w jej objęcia i łakniesz jej w każdej formie, czy to literackiej, czy to kinematograficznej, czy jakiejkolwiek. Z tego właśnie zamiłowania tworzą się takie pozycje literackie jak Harry Potter, Opowieści z Narnii, wszelkie historie ze Świata Dysku Terrego Pratcheta, czy też Trylogia Czarnego Maga pisarki Trudi Canavan. Pierwszy tom cyklu zebrał różnorakie opinie wśród krytyków i recenzentów, dlatego też postanowiłam przekonać się na własnej skórze z czym mają do czynienia miłośnicy fantastyki, kiedy sięgają po książkę Gildia magów.

Co roku, magowie miasta Imardin zbierają się by przeprowadzić „Czystki”, co powoduje wśród, wywodzących się z niższej klasy, mieszkańców dosyć agresywne reakcje. Młodzi ludzie wykorzystują różne sposoby, by spróbować uprzykrzyć magom ich „pracę”. Jednym z nich jest rzucanie kamieniami w otaczającą ich ochronną tarczę. I choć jest to bezcelowe, to jednak nikt nie zaprzestaje tego procederu, po cichu licząc na to, że pewnego dnia, jeden z magów wykaże się nieuwagą i bariera osłabnie.  Tegoroczne oczyszczanie ulic miasta z włóczęgów i bezdomnych, miało wyglądać tak samo… do czasu, aż młoda dziewczyna imieniem Senea, podniosła kamień i cisnęła nim w stronę magów. Ku zdziwieniu tłumu i samej zainteresowanej, kamień przedarł się przez magiczną ochronę i ugodził jednego z magów w skroń. Tak rozpoczyna się przygoda dziewczyny, która chce zmienić nie tylko życie swoje ale także mieszkańców Imardinu.

Spotkałam się z wieloma porównaniami powyższego tytułu do przygód Harrego Pottera. Jednak uważam, że są one strasznie górnolotne i stanowią sporą nadinterpretację. Małoletni bohater posiadający magiczny talent występuje w wielu pozycjach literackich, gildii magów nie wolno mylić z Rowlingowską szkołą magii, a wydarzenia zawarte w obu książkach dotyczą zupełnie innych spraw.

Autorka postanowiła skupić się na dwóch rzeczach, mianowicie na przemianie wewnętrznej głównej bohaterki oraz na intrygach odbywających się na terenie gildii magów. I te drugie zdecydowanie bardziej przyciągają uwagę czytelnika. Sama fabuła zasługuje na pochwałę, jednak dynamika akcji została źle rozłożona. Pierwsze rozdziały szalenie nużą – opowiadają o tym jak bohaterka ukrywa się przed szukającymi ją magami – jestem przekonana, że opisy te można było zminimalizować. Druga część powieści, opowiadająca o nauce jaką pobiera dziewczyna w gildii zdecydowanie rytmizuje tempo i pobudza czytelnika.

Gildia magów nie jest powieścią górnolotną, nigdy też nie będzie tytułem reprezentującym klasyczną fantastykę, jednak z całą pewnością doskonale broni dobrego imienia książek młodzieżowych, które ostatnimi czasy przeżywają oblężenie tandety z pod znaku romansów paranormalnych. Dlatego też, bawiłam się bardzo dobrze przeżywając przygody z Soneą i jej przyjaciółmi, a najlepsze wrażenie zrobili na mnie znienawidzeni przez wszystkich magowie. Ale polecam wam, abyście sami dowiedzieli się co jest w nich takiego interesującego.

Na zakończenie dodam tylko, że autorka zwieńczyła Gildię magów w bardzo ciekawy sposób, dzięki temu nabieramy ochoty na to by sięgnąć po kolejny tom zatytułowany Nowicjuszka.  Polecam!

Moja ocena: 4+/6

Tytuł: Gildia magów
Autor: Trudi Canavan
Cykl: Trylogia Czarnego Maga tom I
Ilość stron: 520
Wydawnictwo: Galeria Książki 2007
Cena: 35, 90 zł