25 stycznia 2013

Beth Revis - W otchłani


Książki science fiction, szczególnie te przedstawiające podróże w kosmosie odwołują się do marzeń człowieka o nieograniczonej wolności, jaką teoretycznie daje nieskończoność otchłani kosmicznej. Twórcy XX i XXI wieku coraz częściej na tło swoich historii wybierają właśnie statki kosmiczne, obce planety i otaczający je wszechświat. Beth Revis jest jedną z pisarek, które postanowiły osadzić wymyśloną przez siebie opowieść właśnie na statku kosmicznym, zmierzającym w stronę nowej planety, którą mają zasiedlić ludzie. Teoretycznie W otchłani, powinno być książką dobrą, ponieważ autorka miała ciekawy pomysł i dosyć sprytnie rozwinęła fabułę tejże. Jednak książka posiada taką samą ilość wad, jak i zalet co sprawia, że staje się ona niezwykle przeciętnym czytadłem z oryginalnie wykreowanym, dość klaustrofobicznym uniwersum i wprost proporcjonalnie nieoryginalnymi bohaterami.

Amy i jej rodzice decydują się poddać zabiegowi zamrożenia, by jako jedni z kilku tysięcy mieszkańców Ziemi, wziąć udział w misji, której celem jest zasiedlenie i przystosowanie do życia nowej planety. Podróż ma trwać trzysta lat, a załogę statku będą stanowić pokolenia rodzące się na jego pokładzie i wychowywane przez swoich poprzedników. Jednak bohaterka zostanie wyrwana z objęć mroźnego snu, jeszcze zanim podróż dobiegnie końca. Okaże się też, że na pokładzie stworzono swoistą i szalenie dziwaczną społeczność żyjącą zupełnie inaczej niż na Ziemi, a całemu temu cyrkowi przewodzi Najstarszy, który skrywa niejedną tajemnicę.

Pomijając luki w logice oraz nieprawdopodobne teorie z zakresu fizyki i mechaniki – na dwóch ostatnich nie każdy musi się znać i zwracać na nie uwagę – fabuła W otchłani miała naprawdę dobry zarys. Autorka postanowiła zadać w swojej książce podstawowe pytania o ludzką naturę i psychikę oraz antropologiczne aspekty budowania społeczeństwa. Jednak jest kilka zastrzeżeń względem tej powieści, o których nie mogę nie wspomnieć.

Primo. Początek piekielnie się dłuży. Bohaterka jest wciąż zahibernowana i śni. Szczerze? Ani przez chwile nie zainteresowało mnie to o czym śni i jak czuje się będąc w komorze kriogenicznej. Pierwsze spotkanie ze Starszym i Najstarszym także nie należało do najbardziej obiecujących. Dzięki Bogu, autorka stworzyła też takie postaci jak Harvey, który poniekąd uratował twarz bohaterów przedstawionych w książce W otchłani.

Secundo. Za bezsensowne uznaję fakt nazwania tej książki romansem, gdyż według mnie jest to po pierwsze hybryda romansu z science fiction, do tego więcej tam fiction niż science bądź romance. Miłość między Amy i Starszym jest tu zepchnięta na drugi plan, co według mnie jest dobrym posunięciem w dobie romansów paranormalnych. Problem stanowi jednak fakt, że wątki science fiction są tutaj dosyć marnie potraktowane i o ile pomysł był całkiem dobry o tyle jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

Fabuła nabiera rumieńców dopiero w ostatnich rozdziałach, jednak nie stanowi to podstawy by uznać tę powieść za genialną, bardzo dobrą lub chociażby dobrą. Jest znośna. Można ją przeczytać, ale w zasadzie nie wiem do kogo jest adresowana. Czytelniczki, które uwielbiają romanse będą czuły się odstraszone wątkami fantastyczno-naukowymi, natomiast prawdziwi miłośnicy science fiction, nie przełkną cukierkowych zachowań zakochanych bohaterów. Na pewno w każdym z tych gatunków znajdą się książki lepsze lub gorsze, ta plasuje się gdzieś pomiędzy jednymi a drugimi.

Ocena: 3/6

Tytuł: W otchłani
Autor: Beth Revis
Cykl: W otchłani tom 1
Ilość stron: 392
Wydawnictwo: Dolnośląskie 2012
Cena: 37,00 zł