05 listopada 2012

Ivo Vuco - Synonim zła


„Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni”*
Ivo Vuco nie był dotychczas znany w Polsce. Ten polski pisarz serbskiego pochodzenia swoje dotychczasowe artykuły publikował poza granicami naszego kraju, jednak kilka dni temu ukazała się jego debiutancka powieść „Synonim zła”. Impresariat Artystyczny Libra oraz wydawnictwo Bellona włożyło dużo wysiłku w promocję tej książki, pytanie brzmi, czy warto po nią sięgnąć?

Urodzony w Polsce Bartek, od dziecka marzył o Nowym Yorku. Czuł, że właśnie to miasto stanowi jego miejsce na Ziemi. W końcu udało mu się dopiąć swego, i 4 lutego 1997 roku ten dwudziestokilkulatek wysiadł z samolotu na lotnisku JFK. Tak zaczął się jego piękny amerykański sen. Bart poznał wiele osób, zaprzyjaźnił się z częścią z nich, poznał smak prawdziwej miłości, skusiły go też ogromne pieniądze, które krok po kroku, nieuchronnie sprowadziły go, po kilku latach szalonego życia, do celi śmierci. To właśnie tam, za sprawą namowy klawisza, z którym się zaprzyjaźnił, zaczął on spisywać swoją tragiczną historię. Historię, w której niebezpieczeństwo i życie na krawędzi przeplata się z chwilami szczęścia, radości, uśmiechu. Historię, na której cieniem położyły się polityczne matactwa, stare długi i ostatecznie śmierć.

Ciężko jest streścić fabułę powieści „Synonim zła” tak by nie zdradzić wszystkich niespodzianek, jakie naszykował dla czytelników autor. Jednak tak po krótce przedstawia się opowieść o życiu i śmierci młodego emigranta z Polski. Opowieść ta jest brutalna, aż do bólu realna i drapieżna, ale także ckliwa i niesamowicie wciągająca. Teraźniejszość miesza się tu z retrospekcjami, i jedyne na co zabrakło w niej miejsca to przyszłość. Bohater jest zwyczajnym człowiekiem, jednak w jego losach nie ma nic zwyczajnego. I właśnie taka jest ta historia – niezwykła i bardzo osobista.

Ivo Vuco stworzył świetną powieść, która czyta się z zapartym tchem. Niekiedy wprowadza nas w ślepe uliczki, tylko po to by po chwili przerzucić wątek w zupełnie inne miejsce i sprawić, że poczujemy się całkowicie zaskoczeni. Opisuje Nowy York, takim jakim mogą go widzieć zwyczajni ludzie, emigranci i uciekinierzy. Nie wiem co sprawia, że „Synonim zła” jest tak realny, ale Bóg jeden wie, że nie raz zapłakałam nad losami bohaterów. Dawno nie czytałam tak rzeczywistej, tak wciągającej i świetnie spisanej powieści.

Oprócz bardzo plastycznego języka oraz świetnie skonstruowanej fabuły, przywodzącej na myśl wybitne gangsterskie historie, jak np. „Chłopcy z ferajny”, czy też „Dawno temu w Ameryce”, ogromnym atutem tej książki są jej bohaterowie. Różnobarwny zlepek ludzi pochodzących z różnych światów, tworzy wulkan emocji, którymi przesycony jest „Synonim zła”. Autor doskonale kreuje postać Bartka. Człowieka, w którym mieszają się pierwiastki dobra i zła. Jestem urzeczona debiutem Ivo Vuco. To naprawdę genialny pisarz, który umiejętnie snuje swoją opowieść. Zachęcam Was do ruszenia w sentymentalną i niebezpieczną podróż śladami emigranta Bartka Shmidt’a.

Ocena: 6/6

Tytuł: Synonim zła
Autor: Ivo Vuco
Ilość stron: 392
Wydawnictwo: Bellona 2012
*Johann Wolfgang Goethe

Powieść otrzymałam dzięki uprzejmości Impresariatu Artystycznego Libra