20 kwietnia 2013

Jacek Piekara - Przenajświętsza Rzeczpospolita Audiobook


Jacek Piekara to pisarz który podbił moje serce lekką i zabawną powieścią Ani słowa prawdy. Następnie przeczytałam Charakternika, który prezentował zupełnie inny – dużo dojrzalszy styl. Moje dwie ostatnie przygody z jego twórczością stanowiły audiobooki, do których niestety podchodzę jak pies do jeża. Najpierw był to Ja Inkwizytor. Wieże do nieba a teraz miałam okazję posłuchać Przenajświętszej Rzeczpospolitej, czytanej przez Michała Piela. Brutalna i okrutna wizja Polski rozkradzionej przez inne mocarstwa, rządzonej silną ręką przez kler, skorumpowanej, w której królują nasze polskie, dosyć mocno przerysowane, przywary.

Polska, ukochany i znienawidzony przez nas kraj. Kraj rządzony przez rozkradających go buców, którzy myślą, że Polacy są narodem tępym i ślepym. Kraj z przepiękną i wzruszająca historią, która udowadnia, że wszystko można… i kraj który za trzydzieści lat może wyglądać tak:

„…całkowicie zdewastowane państwo rządzone przez skorumpowanych i zdegenerowanych polityków sterowanych przez mafie, koterie, zagraniczne koncerny oraz wrogie służby specjalne. Kraj pogrążony w wiecznych oparach kwaśnych deszczów. Śląsk zamieniony w jeden wielki obóz koncentracyjny. Wszechwładnie panujący religijny fanatyzm. Doświadczenia medyczne na ludziach, handel żywym towarem, epidemie nieuleczalnych chorób, nieustająca propaganda sukcesu[1]”.
Niektóre z tych wizji wcale nie wydają się aż tak bardzo nieprawdopodobne prawda?
Przedstawione realia obserwujemy oczami kilku bohaterów wśród których jest poeta zesłany do obozu koncentracyjnego, czy też drobny urzędnik o wielkich ambicjach. Jednak to co najbardziej uderza w tej powieści to język – strasznie wulgarny i prostacki. Ale moi drodzy! Nie dziwcie się! Przecież na tym bazuje większość tzw. dobrych rodzimych komedii. Nie mogę powiedzieć, żeby to rzeczywiście nie sprawiało, że więdną uszy, ale nie wiem dlaczego właśnie taki język kojarzy mi się z polskością, szczególnie w tak brutalnym i spaczonym wydaniu jaki prezentuje Piekara w swojej książce. To co mnie osobiście irytowało najbardziej to wszechobecny seks, sperma, penisy i waginy – mogłam znieść wszystkie ku*wy i ch*je, ale notoryczne słuchanie o aktach seksualnych sprawiało, że raz za razem miałam ochotę przerwać odsłuch.

Ogromnym atutem tego audiobooka jest głos Michała Piela. Doskonale wkomponowany w opowiadaną historię sprawia, że każde słowo smakuje zupełnie inaczej. Naprawdę sposób opowieści Michała Piela jest przyjemny w odbiorze, choć na pewno zasługą tego jest też doskonałe dobranie jego charakterystycznego tonu do tej brutalnej i wulgarnej opowieści.

Cóż mogę powiedzieć. Książka Piekary sama w sobie nie zachwyca. Natomiast największym atutem tego audiobooka jest fakt idealnie dobranego lektora, który umiejętnie przeprowadza odbiorców przez „Przenajświętszą Rzeczpospolitą” i choćby z tego względu warto sięgnąć po tę pozycję. Nie mniej jednak co wrażliwsi i młodsi czytelnicy, powinni tę książkę jak i audiobooka omijać szerokim łukiem. Naprawdę nie jest to pozycja, od której warto zaczynać przygodę z Piekarą.

Ocena: 3+/6

Na plus:
- ciekawa fabuła
- doskonale dobrany głos czytającego
- interesująca choć przerażająca wizja Polski

Na minus:
- ogromna ilość wulgaryzmów i opisów seksu
- zakończenie w którym brakuje puenty
- niepełne wykorzystanie potencjału drzemiącego w pomyśle na powieść


[1] Fabryka słów „Przenajświętsza Rzeczpospolita” rewers.

RECENZJA UKAZAŁA SIĘ NA PORTALU KOSTNICA.