03 kwietnia 2013

Saladin Ahmed - Tron Półksiężyca


„Baśnie z tysiąca i jednej nocy” to jedne z najbardziej popularnych arabskich opowieści. Do zbioru tych legend należą historie m. in. Aladyna i jego zaczarowanej lampy, Sindbada Żeglarza, czy też Ali-baby i czterdziestu rozbójników. Jak informuje nota na okładce książki „Tron półksiężyca” to właśnie świat znany z wyżej wymienionych podań ożywa na jej kartach. I rzeczywiście patrząc na piękną oprawę dzieła Saladina Ahmeda, amerykańskiego pisarza arabskiego pochodzenia, myśli krążą wokół orientalnych zapachów, kształtów i kolorów. Jednak już na wstępie muszę rozczarować czytelników, gdyż treść pierwszego tomu sagi „Królestwo Półksiężyca” posiada znikomą ilość nawiązań do starych perskich opowieści.

Królestwem Półksiężyca włada okrutny i bezmyślny kalif. Konflikt między nim a samozwańczym mistrzem złodziejskiego fachu, Księciem Sokołów, narasta i zaczyna chwiać fasadami wielkiego miasta Dhamswaat. Mieszkańcy stają się coraz bardziej głodni rebelii, a jej ogień podsycają także tajemnicze morderstwa i zaginięcia ludzi. Stoi za nimi ktoś bardzo potężny. Ktoś, kto ma moc tworzenia i kontrolowania paskudnych stworzeń zwanych ghulami. Sprawa staje się bardzo poważna, kiedy okazuje się, że ostatni prawdziwy łowca tych maszkar jest już zmęczony i ma ogromną ochotę przejść w stan spoczynku. Zmienia zdanie dopiero wtedy, gdy okazuje się, że kolejnymi ofiarami potworów stają się członkowie rodziny jego byłej kochanki. Stary doktor Adulla Machslud wyrusza w podróż wraz ze swym pomocnikiem Raseedem bas Raseedem oraz przypadkowo napotkaną zmiennokształtną dzikuską Zamią, by odkryć i pokonać tego, który stoi za tajemniczymi zbrodniami. Jednak może się okazać, że tożsamość okrutnika nie będzie jedyną rzeczą, która uda im się odkryć.

Autor miał świetny pomysł na fabułę, potrafi używać języka, pisze składnie, konkretnie. Oprócz prowadzenia akcji, nie zapomina wprowadzać opisów otaczającego świata. Powieść jest pełna kolorów, zapachów i widoków, które mogłyby zapierać dech w piersiach, gdyby nie zabrakło im tej wyjątkowej magii ożywiającej to, co nieożywione w literackim świecie. Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić gdzie tkwi problem. Na pewno odbiór powieści utrudnił sam tłumacz, który nie zauważył, że styl autora odbiega znacznie od sposobu formułowania myśli, do którego jesteśmy przyzwyczajeni my, europejczycy. Banalnym przykładem może być tu sposób zapisywania wieku postaci występujących w książce, mianowicie „chłopiec wyglądał na około dwa i dziesięć lat”. Gdyby tłumacz zapisał to jako „dwanaście” szczegół ten nie zmieniłby znaczenia zdania, a jednak ułatwiłby jego odbiór. Być może będzie to z mojej strony spore nadużycie, ale uważam, że w sposobie wypowiedzi bohaterów oraz w metaforach i porównaniach, których autor postanowił użyć uwydatnia się bariera między kulturą arabską a europejską. Nie zmienia to jednak faktu, że ta niecodzienna lektura mimo niektórych swoich wad wydała mi się intrygująca.

Na polskim rynku wydawniczym z pewnością można znaleźć dużo słabsze debiuty literackie, nad którymi rozpływają się miliony. Być może warto dać szansę temu pisarzowi? Czy możliwe, że jego bohaterowie nabiorą wyrazu wraz z kolejnymi tomami cyklu? Całkiem prawdopodobne, że „Tron Półksiężyca” to dopiero rozgrzewka przed wspaniałą przygodą, którą snuje autor w dalszych częściach. Poszukiwanie odpowiedzi na te pytania pozostawię w rękach czytelników, choć jestem przekonana, że sama także nie odmówię sięgnięcia po następne tomy orientalnej sagi.

Pierwszy tom cyklu „Królestwo Półksiężyca” jest powieścią zadowalającą. W obecnych czasach, gdy nasz rynek zalewany jest wciąż wzrastającymi cenami nowych pozycji literackich, całkiem miłą odmianą jest możliwość kupienia niezłej, 360 stronicowej książki w cenie 19,90 zł.

Ocena:4-/6

Tytuł: Tron Półksiężyca
Autor: Saladin Ahmed
Cykl: Królestwo Półksiężyca tom 1
Ilość stron: 360
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 2012
Cena: 19,90 zł
Recenzja ukazała się na portalu PARADOKS.